Mistrzostwa Świata Div IB: Polska - Estonia 3-2 (1:0,0:0,2:2)

in #polish3 years ago

Za nami kolejne spotkanie polskiej reprezentacji na turnieju w Tallinie. Właściwie zainteresowanie nasze skupione było przez wszystkie trzy mecze tego dnia, bo zależymy od wyników innych spotkań. Na początek więc niespodziewanie Holendrzy (wzmocnieni pięcioma zawodnikami) pokonali Japończyków. Mamy z tego dwie korzyści. Po pierwsze Holendrzy będą walczyć o utrzymanie w meczu z Rumunią. Potrzebujemy, by urwali im choć punkt. Po drugie, z walki o awans wyeliminowana została Japonia. W ostatnim dniu nie zagra już o nic. W drugim meczu dnia Rumuni rozbili Ukrainę 5-1, popisując się świetną skutecznością - oddali tylko 20 strzałów!

I wtedy do walki stanęła drużyna Tomka Valtonena, czyli Polska. Mecz z Estonią toczył się na wyrównanym poziomie. Trzeba jednak powiedzieć, że poziom ten nie zachwycał. Polacy zatracili gdzieś szybkość i agresywność z początku turnieju. Na szczęście, nie przeszkodziło im to w objęciu prowadzenia. W 15. minucie Filip Komorski objechał estońskiego bramkarza i prowadziliśmy 1-0.

Losy spotkania powinny rozstrzygnąć się w pierwszej połowie II tercji. Powinny, gdyby Polacy byli skuteczniejsi. Ale nie byli, w związku z czym wynik 1-0 utrzymał się do końca drugiej odsłony. Trzeba jednak podkreślić, że Estończycy też mieli coś z gry w tej części gry. Głównie za sprawą wykluczeń polskich hokeistów. John Murray nie pozwolił się jednak pokonać.

Ostatnia tercja rozpoczęła się od wymiany ciosów. Obie ekipy grały ofensywnie stwarzając naprzemiennie dla siebie sytuacje. Z tego rozwiązania skorzystali Polacy. W przeciągu dwóch minut zdobyli dwa gole, co dało, wydawało się, bezpieczne prowadzenie 3-0. Wtedy jednak nasi hokeiści stanęli, albo mocno przyspieszyli gospodarze. Najpierw w przewadze, później w wyrównanych składach doprowadzili do kontaktu. Wszystko zajęło im niecałe 3 minuty. Do końca pozostało 7 minut, a to w hokeju mnóstwo czasu. Wszelkie jednak próby Estończyków spełzły na niczym, ale trzeba przyznać, że w kilku momentach było gorąco pod naszą bramką. Zwycięstwo dowieźliśmy do końca. Ufff...

Na wyróżnienie zasłużył Filip Komorski, zdobywca dwóch goli oraz John Murray, który przytrzymał Polakom wynik w ważnych momentach. Czy jest się jednak z czego cieszyć? Z tego, że wygrywamy ciężki mecz z Estonią? Chyba nie do końca. Ale wszystko pójdzie w zapomnienie, jeśli ostatecznie turniej wygramy. Do tego, jak już wspomniałem, konieczna jest najpierw strata jakiegokolwiek punktu przez Rumunię, a później nasze zwycięstwo za 3 punkty z Japonią. Wszystko rozstrzygnie się w sobotę. Polacy grają o 15.30. Rumuni o 12.00. Będziemy więc wiedzieli o co gramy.
Skrót z czwartkowego spotkania:

Coin Marketplace

STEEM 0.72
TRX 0.10
JST 0.075
BTC 57481.14
ETH 4344.51
BNB 617.50
SBD 7.00