You are viewing a single comment's thread from:

RE: This post is for role play

in #rp3 years ago

Mikasa usiadła przy jakimś stole, sama ale za to z filiżanką dobrej kawy. Popijała ją w zamyśleniu, witając się z niektórymi osobami z wczoraj. Tego blondyna też zauważyła no ale co z tego...wyglądał na zajętego. Wszyscy wyglądali na zajętych.

Sort:  

Niby tak, wszyscy wesoło rozmawiali. Po jakiejś chwili osoby rozmawiające z blondynem sobie poszli. On dojadł to co miał na talerzu i już chciał wyjść, gdy zauważył ją.
-Wesołych świąt - mruknął i pomachał dłonią. Dostrzegł jaka była ponura, niby ludzie omijają takie osoby szerokim łukiem, on jednak niepewnie ale się dosiadł. -Jest pani chyba nie w humorze. To nie moja sprawa, ale może chciałaby pani porozmawiać?

Uniosła na niego krótko wzrok jak złożył życzenia ale jak znowu się odezwał to popatrzyła na niego dłużej. Uniosła jedną brew i westchnęła ciężko.
-Raczej nic tutaj nie pomoże ale dziękuję - Mruknęła ponuro i już tylko dopiła do końca kawę. Mocna, takiej potrzebowała. Westchnęła ciężko i przetarła zmęczone oczy.

Przechylił trochę głowę, njektóre jego kosmyki, te dłuższe osunęły się na jedną stronę.
-Nie możliwe. Coś musi pomóc! Nie ma sytuacji bez wyjścia - wyraźnie chciał ją pocieszyć, nawet sięgnął ręką by pogładzić ją po plecach, czysto w geście wsparcia. -Swoją drogą, niegrzecznie tak rozmawiać, bez przedstawienia się. Jestem Jamie - uśmiechnął sie spokojnie, jednak nim ją faktycznie dotknął dojrzał Levia, cofnął dłoń. -Idzie twój przyjaciel. Więc nie będziesz sama, to dobrze - mruknął tylko i się podniósł, odchodząc. Zdecydował się nie przeszkadzać. Zwłaszcza, że Levi krzywo na niego patrzył.
Zaraz później podszedł do stolika Levi, siadając obok.
Kto to? - mruknął cicho, ale zaraz westchnął i spojrzał z uwagą na Mikasę. -Pogadamy? Czego chciał ten twój Bryan?

-Czy musi... - Westchnęła ciężko znowu i spojrzała na niego niepewnie. Zmarszczyła nieco czoło i wykrzesała z siebie nawet lekki uśmiech. No bo w końcu chciał pomóc chociaż był kompletnie obcy. Chociaż jak już się przedstawił to sama się zreflektowała.
-Mikasa - Szepnęła i akurat pojawił się Levi na horyzoncie. Ale zanim wróciła wzrokiem do Jamiego to już zniknął jej z oczu. To było...nietypowe. No ale pewnie po prostu chciał być miły. Odgarnęła sobie włosy z twarzy i spojrzała na Levi'ego.
-Z tego co powiedział to nazywa się Jamie...a Bryan to...twoja żona była u niego.

Levi się zamyślił. Mniejsza, już nie będzie pytać czego od niej chciał. Westchnął cicho, nim powiedziała o co chodzi. Po prostu już czuł ciężką atmosferę. Ale kiedy powiedziała... zamarł. A po jego spokoju nie pozostało nic.
-Co takiego?! - miał powagę wypisaną na twarzy, bardziej niż zwykle. Ta idiotka... Przeczesał grzywkę dłonią, chwilę milcząc. -Co mu wypaplała? Co ważnjejsze, co on na to? Cholera, zabije ją - warknął pod nosem na Alice. Nie chciał by Mikasa miała przez niego problemy.

-Bryan niewiele z tego zrozumiał, ale spytał się o Ciebie, czy na pewno jestem na wyjeździe bo była u nas w pracy i...wyjaśniłam mu że w pracy nie muszą wiedzieć wszystkiego, bo nie każdy może. A ona tym bardziej jako osoba z zewnątrz. Chociaż nie wiem czy to kupił... - Przygryzła sobie mocno dolną wargę i już opuściła głowę. Cholera jasna by to wzięła. Tym razem jeszcze jakoś im się upiekło ale następnym...kto wie co Alice wymyśli. A teraz wiedziała jeszcze o Bryan'ie.

Levi długo milczał, myśląc nad tym wszystkim. W końcu westchnął ciężko.
-Przepraszam za nią - mruknął, zastanawiając się. -Po świętach odwiedzę ją i opieprzę - dodał zaraz, choć czy to coś da? Może przynieść odwrotny skutek. Wcale nie radzi sobie z własnymi sprawami.

-Nie ma sensu - Pokręciła szybko głową. To ją pewnie wkurzy a ostatnie czego potrzebuje to więcej kłopotów z jej osobą - Po prostu trzeba grać. Pracujemy razem. Razem działamy. Musimy sobie ufać, inaczej nie będziemy mogli sobie pomóc. Dlatego jesteśmy tak blisko. Koniec historii.

Coin Marketplace

STEEM 0.67
TRX 0.10
JST 0.075
BTC 57561.05
ETH 4663.25
BNB 623.35
SBD 7.28