You are viewing a single comment's thread from:

RE: This post is for role play

in #rp3 years ago

Podziękowała mu cicho za śniadanie i już bez słowa zaczęła jeść. Cisza między nimi nie była jakaś niezręczna ale jednak można było wyczuć że coś było nie tak. Wzięła głęboki wdech i odsunęła w końcu od siebie talerz. Straciła apetyt jakoś...

Sort:  

Jadł dosyć spokojnie, choć czekał na jakieś jej słowa. Mógłby sam się odezwać, ale domyślał się, że potrzebowała pomyśleć. W końcu przestała jeść, westchnął, też kończąc.
-Mikasa?

-Hm? - Uniosła głowę, patrząc na niego uważnie. Wzięła głęboki wdech i już szybko pokręciła nią - Wybacz, muszę pomyśleć trochę. Potrzebuje tego. Czy możemy się spotkać później czy coś?
Nie czekając jednak na jego odpowiedź już wstała i poszła. Nie wiedziała nawet właściwie gdzie, po prostu...po prostu musiała pomyśleć. W samotności.

Nawet nie dała mu nic powiedzieć. Po prostu poszła... Zmarszczył brwi, oczywiście niezadowolony. Rozumiał, że może chciała pomyśleć. Ale tak właściwie nad czym? Trzeba przyznać, że poczuł nutkę niepewności. Nie szedł jednak za nią. Zapłacił za śniadanie i dokupił sobie kawy, chcąc zrelaksować się nad filiżanką.

Musiała pomyśleć nad tym jak rozegrać to wszystko. Nie chciała nikogo zranić bardziej niż trzeba bo wiedziała że w tym wszystkim ktoś będzie cierpiał. Mikasa poszła do pokoju po płaszcz i wyszła z hotelu. Niedaleko był park, trochę się tam poprzechodziła.

W taki mróz... On nie byłby chętny by wychodzić. Polubił ciepełko, jednak oczekiwał jakiejś roboty w terenie, mimo to. Przez ten czas wrócił do pokoju, znudzony rzucił się na łóżko. Inaczej wyobrażał sobie ich święta. Teraz, nawet prezenty będą bez sensu. Właśnie, prezenty. Zerknął na dwa pakunki pod choinką. Właściwy prezent dla niej nadal miał przy sobie. Ten starannie zapakowany... miał być propozycją na spędzenie czasu po śniadanku. Teraz nie był pewien czy powinien jej go dawać. Przekręcił oczami, wracając do wpatrywania się w sufit. Alice... Miała kiedy sobie o nim przypomnieć.

Mikasa w końcu zmarznięta wróciła do hotelu. Doszła do pewnych wniosków ale zanim się nimi podzieli z Levim to chciała się napić czegoś ciepłego. Zimno pomogło jej trzeźwo myśleć, ale i tak...
Zamówiła sobie w spokoju kawę i spróbowała ogrzać sobie dłonie.
Musiała się spytać Levi'ego czy on...czy on chciałby z nią...tak naprawdę. Jeśli się zawaha to wiedziała, że trzeba będzie inaczej to załatwić. Ale jeśli nie...powie wszystko Bryan'owi.

On na nią czekał. Do czasu... Myślał też o tym. Najpierw starał się przypomnieć sobie numer Alice. Od czasu pobicia nie miał tak dobrej pamięci. Tak czy owak zdecydował się pojechać do niej i ustawić ją osobiście. To nieco niemądre. W końcu podobno prowadzą aktualnie sprawę.

Ta cała sytuacja tak naprawdę prowadziła do jednej wielkiej klęski. I Mikasa się bała że nie będą mogli jej w jakikolwiek sposób zapobiec bo...jak? Wpakowali się w to sami. I będą musieli temu jakoś zaradzić. Chociaż naprawdę bała się rozmawiać z Levim o tym. Poczuła jak ją strach obleciał.

Coin Marketplace

STEEM 0.76
TRX 0.09
JST 0.073
BTC 54375.59
ETH 4082.79
BNB 594.03
SBD 7.03